PRZYRODA

Zielona Dolina Odry i Warty

[vc_raw_html]

JTNDYSUyMGhyZWYlM0QlMjJodHRwJTNBJTJGJTJGcHJ6eXJvZGEuemRvdy5wbCUyRiUzRnBhZ2VfaWQlM0Q3OTUlMjIlMjB0YXJnZXQlM0QlMjJibGFuayUyMiUzRVByb2pla3QlMjBkb2ZpbmFuc293YW55JTIwemUlMjAlQzUlOUJyb2RrJUMzJUIzdyUyMGZ1bmR1c3p5JTIwbm9yd2Vza2ljaCUyMGklMjBFT0clMkMlMjBwb2Nob2R6JUM0JTg1Y3ljaCUyMHolMjBJc2xhbmRpaSUyQyUyMExpZWNodGVuc3RlaW51JTIwaSUyME5vcndlZ2lpLiUyMEtsaWtuaWolMjBwbyUyMHdpJUM0JTk5Y2VqJTIwc3pjemVnJUMzJUIzJUM1JTgyJUMzJUIzdyUzQyUyRmElM0U=

[/vc_raw_html]

Opis warunków przyrodniczych

SŁÓW KILKA O POŁOŻENIU I ŚRODOWISKU GEOGRAFICZNYM.

„Błota Warciańskie” to nazwa pochodząca z przetłumaczenia historycznej nazwy „Warthebruch”, niewielkiej krainy leżącej w Dolinie Dolnej Warty, fragmencie Pradoliny Toruńsko Eberswaldzkiej, pomiędzy Gorzowem a ujściem Warty do Odry. Nazwa ta bardzo trafnie określa specyfikę hydrologiczną. Ujmuje spójny obszar wyróżniający się pośród otaczających terenów kilkoma cechami: ukształtowaniem terenu, krajobrazem powstałym po osuszeniu doliny wielkiej rzeki, specyficznym osadnictwem określającym układ przestrzenny osad ludzkich oraz bardzo charakterystycznymi warunkami przyrodniczymi. Błota Warciańskie stanowią zatem pewnego rodzaju mikroświat posiadający zarówno kulturową jak i przyrodniczą, daleko idącą specyfikę.
Geneza krajobrazu Doliny Dolnej Warty, tak jak całej Pradoliny, związana jest z wpływem stacjonującego tutaj przed niemal dwunastoma tysiącami lat gigantycznego lądolodu. Generowany ochładzającym się klimatem Ziemi przesuwał się z północy, ze Skandynawii, na południe przez okres około pięciu tysięcy lat. Do dziś wpływ jego działalności jest łatwo odczytywalny przy uruchomieniu wyobraźni. Otóż stadiały zlodowacenia bałtyckiego (ostatniego) pozostawiły po sobie pas wzniesień, czyli ciągi czołowo-morenowe (pagórków powstałych wynikiem osiadania materiału ziemnego z wnętrza lądolodu podczas jego topnienia) oraz towarzyszące im pradoliny (obniżenia terenu wymytego wodami topniejącego lodowca). Jedną z takich pradolin, najmłodszą i najbardziej wysuniętą na północ, ciągnącą się od okolic Płocka na wschodzie, wzdłuż dolin Wisły, Brdy, Noteci, Warty i Odry po Eberswalde (w Niemczech) na zachodzie jest Pradolina Toruńsko – Eberswaldzka, której fragment dna zajmują Błota Warciańskie. Pradolina została wyżłobiona podczas fazy pomorskiej zlodowacenia bałtyckiego, kiedy osiemsetmetrowej wysokości czoło lodowca zaczęło się topić uwalniając ogromne ilości wody. Ich pęd żłobił w podłożu głęboką dolinę, wówczas całą wypełnioną wodą i krą uchodzącą grawitacyjnie w kierunku zachodnim. Oprócz wód wytopiskowych ogromną rzekę zasilały od południa wody Prawisły (w okolicach dzisiejszego Torunia) i Prawarty. Pozostałością świadczącą o tych zjawiskach jest rozmiar pradoliny: wraz z uchodzącą polodowcową wodą został porwany materiał ziemny na głębokość około 40 – 60 metrów na szerokości 8 – 12 km! Stąd dno doliny, a w niej Górzyca, Kostrzyn, Słońsk, Witnica, część Gorzowa i dalej na wschód wiele miejscowości, położone są w dole względem „normalej” wysokości dla tej części kontynentu. Obecnie w różnych częściach dna Pradoliny toczą swe wody: Wisła, Brda, Noteć, Warta i Odra. W regionalizacji fizyczno – geograficznej, dzielącej Polskę na zwarte jednostki przestrzenne o określonym stopniu wewnętrznej jednorodności, opisywany obszar położony jest na terenie mikroregionu Łęgi (Błota) Warciańskie, stanowiącego część submezoregionu Dolina Dolnej Warty, składowej mezoregionu Kotlina Gorzowska, która wraz z innymi trzema kotlinami i jedną doliną tworzy wspomniany makroregion: Pradolinę Toruńsko – Eberswaldzką.

Omawiany obszar pokrywają głównie osady holoceńskie (od około 8000 lat p.n.e.) takie jak: aluwia, torfy, mursze i piaski rzeczne oraz w wyżej położonych partiach osady plejstoceńskie (do około 8000 lat p.n.e.) – czwartorzędowe osady lodowcowe, tj. piaski i gliny.
Klimat Błot Warciańskich można zaliczyć do przejściowego z wyraźną dominacją cech klimatu oceanicznego. Okres wegetacyjny wynosi ok. 220 dni, średnia roczna temperatura: 7,9 st.C, średnia temp. stycznia: -1,5 st.C, lipca: 17,7 st.C. Średnia roczna suma opadów (punkt pomiarowy Kostrzyn nad Odrą) wynosi 534 mm. Łagodność klimatu omawianego obszaru jest wynikiem nie tylko napływu mas powietrza oceanicznego z zachodu szeroką Pradoliną Toruńsko-Eberswaldzką ale również obecnością dużych kompleksów leśnych, które w ich obrębie przyczyniają się do podwyższenia opadów i wilgotności powietrza oraz do zmniejszania amplitud temperatury w stosunku do terenów bezleśnych. Na dnie pradoliny, częściej niż na wysoczyznach, występują przygruntowe przymrozki wskutek gromadzenia się tam wychłodzonych mas powietrza z dużą zawartością wilgoci, co w profilu poprzecznym szerokiego obniżenia powoduje kontrasty klimatyczne.

„BŁOTNE” TEMATY.
Hydroinżynieria Dolnej Warty, czyli wielowiekowe ujarzmianie dzikich błot.

Dzisiejszy krajobraz doliny przyujściowego odcinka Warty to efekt zmagań człowieka z siłami natury. Jego powstanie i złożona funkcjonalna struktura jest efektem ponad dwustuletnich prac na rzecz ujarzmienia trudnego, podmokłego terenu.

Schematyczna mapka dolnej Warty pochodząca z około 1720 roku, czyli z okresu przed rozpoczęciem wielkich melioracji.


Do początków XVIII wieku podmokłe dno doliny Warty stanowiły bezludne bagienne ostępy. Obecność człowieka ograniczona była do suchych wyniesień okalających nieprzyjazne błota. Warta w tym czasie tworzyła przy swym ujściu klasyczną deltę: brak głównego koryta, labirynt krętych i drobnych odnóg, stałe i czasowe wysepki, różnej wielkości jeziora i płytkie rozlewiska. Przez wieki teren ten wykorzystywany był przez rybaków z kilkunastu wsi zlokalizowanych na zboczach pradoliny oraz przez panów tej ziemi jako miejsce polowań. Mokradła były ostoją ptactwa wodnego i licznej zwierzyny płowej.

Las bagienny w dolinie Warty. Dawniej podobny porastał jej całe rozległe dno tworząc tzw. „ nieprzebytą puszczę”.


Zmiany nadeszły w drugiej połowie XVIII wieku kiedy władcy Prus – niezwykle przedsiębiorczy w sprawach regulacji wodnych – dokonali szeroko zakrojonych prac melioracyjnych, celujących w udrożnienie i obwałowanie Warty oraz osuszenie większej części wykarczowanych błot. Powołana przez króla Fryderyka Wilhelma komisja opracowała projekt zapobiegania powodziom nad Notecią i Wartą i przedłożyła go królowi. On jednak napisał na dokumencie znane słowa: „Dla mojego najstarszego syna”. Fryderyk Wilhelm zmarł w roku 1740, a władzę po nim przejął najstarszy syn Fryderyk II (zwany Wielkim), który wkrótce zabrał się do realizacji wielkiego zamysłu „pozyskiwania prowincji drogą pokojową”, czyli osuszania bagiennych dolin rzecznych i zasiedlania ich ludźmi. Młody król jako nastolatek został osadzony przez ojca w twierdzy kostrzyńskiej, za próbę ucieczki z kraju. Po wyrażeniu skruchy ojciec zamienił mu status więźnia na praktykanta i przez jakiś czas musiał przebywać w Kostrzynie, by zapoznać się z problemami administracji rządowej Nowej Marchii, mającej w tym mieście swą siedzibę. Mieszkając w Kostrzynie, przeżył grozę katastrofalnej powodzi roku 1731, co go zapewne uwrażliwiło na tę problematykę. Umiejętnie powiązał ją z ogólną polityką państwa. W obudowaniu koryt Odry i Warty wałami widział bowiem szansę na zwiększenie liczby ludności kraju. Odbyć się to miało przez osadzanie na pozyskanych terenach przybyszy z innych państw, i tym samym zwiększenie liczby płacących podatki. Widział także możliwość szerszego rozpropagowania idei zniesienia pańszczyzny, co uczyniono w dobrach królewskich a do czego nie kwapiła się szlachta. Kolonistom osadzanym na pozyskanych terenach gwarantowano wolność osobistą. Zaś prostowanie biegu rzek przyczyniało się do uczynienia je sprawniejszymi drogami wodnymi. Prace rozpoczęto od odbiornika wód Warty – Odry. Poniżej Kostrzyna skrócono jej bieg przez likwidację wielkiego jej zakola od Gozdowic przez Wriezen, Bad Freienwalde i Oderberg. Odrę skierowano w nowe proste koryto, mające odbierać i szybko odprowadzać wody ze skomplikowanego hydrotechnicznie węzła w Kostrzynie. Prace melioracyjne i kolonizacja środkowej i dolnej części Oderbruch (doliny Odry od Kostrzyna po okolice Osinowa Dolnego) przebiegały w latach 1747-1753. Na osuszonych terenach powstały nowe wsie. Zadanie opracowania projektu i kierowanie jego realizacją zlecono Leonardowi von Haerlemowi. Nowe koryto skracało bieg rzeki o około 25 kilometrów. Pracom tym nadano duży propagandowy rozgłos jako wspomnianą wcześniej ideę „podboju nowych ziem drogą pokojową”. Powodzenie tego przedsięwzięcia zachęciło władcę do podjęcia nowych projektów.

Pomnik Fryderyka Wielkiego, w sercu Oderbruch – krainy wydartej mokradłom Odry. Miejscowość Neutrebbin.


Trzy lata po zakończeniu prac w rejonie Oderbruch wybuchła wojna siedmioletnia (1756 -1763) i sprawy osuszania bagien odłożono do czasu jej zakończenia. Wojska rosyjskie dokonały ogromnego spustoszenia. Jeszcze przed zawarciem pokoju Fryderyk II powołał w 1762 roku komisję, dla przeprowadzenia prac związanych z odbudową Nowej Marchii i Pomorza ze zniszczeń wojennych, obwałowania Noteci i Warty oraz osuszenia i zasiedlenia pozyskanych terenów. Na jej czele stanął sprawny i energiczny organizator spraw gospodarczych, Balthasar Schönberg von Brenckenhoff. Zadania postawione komisji zakładały: uczynienie Noteci i Warty sprawnymi drogami wodnymi; osiedlenie na pozyskanych terenach obcokrajowców pochodzenia niemieckiego oraz zwiększenie w nadwarciańskich wsiach wydajności produkcji siana i innej paszy na zimę, co zwiększy produkcję mleka i jego pochodnych oraz pozwoli na utworzenie w Nowej Marchii jeszcze jednego pułku jeźdźców. Do prac koncepcyjnych nad melioracją dolnej Warty przystąpiono w 1763 roku spisując umowę z inżynierem Isaakiem Jakobem von Petri na dokonanie pomiarów Błot Warciańskich a następnie na opracowanie koncepcji ich zmeliorowania. Inżynier był człowiekiem doświadczonym, pracującym w okresie osuszania Oderbruch u boku wybitnego znawcy inżynierii wodnej, wspomnianego von Haerlema. Petri z grupą dwunastu mierniczych pod koniec roku 1766 przedłożył zleceniodawcy opracowaną Generalkarte des Warthebruch – ogromną, kilkumetrowej długości mapę, dokumentującą stan terenu z zaznaczeniem wszystkich cieków i zbiorników wodnych, wysp i kęp z ich nazwami. Mapa ta zachowała się do dziś, budząc podziw dokładnością opisu bardzo trudnego przecież terenu. Nieco później Petri przedstawił także koncepcję regulacji Warty, jej obwałowania i osuszenia zawala po obu stronach rzeki. Projekt zakładał najpierw wielkie wydatki z kasy króla, których zwrot w postaci podatków mógł nastąpić dopiero po ukończeniu całego projektu. Na to król nie chciał przystać i zdecydował o odwrotnej kolejności podejmowanych prac. Nie od dołu, lecz od góry biegu rzeki, tak, aby za posuwającymi się pracami przy prostowaniu i obwałowaniu koryta Warty możliwa była niemal natychmiastowa kolonizacja. Odstępstwo od projektu Petri’ego było brzemienne w negatywne gospodarczo skutki. Jednak poza stroną finansową można w postanowieniach króla dopatrzeć się jeszcze jednego – perspektywicznego dla rozwoju kraju – motywu. Otóż był to okres, kiedy w środkowej Europie ograniczano chłopstwu dawne prawa. W Polsce proces ten zbiegł się z tryumfującą katolicką kontrreformacją i jej walką z innymi wyznaniami. Kim byli ci nieszczęśni innowiercy? Otóż często byli to dawni uciekinierzy z Niemiec, protestanci niegdyś znajdujący w Polsce tolerancję dla swojego wyznania. Teraz jednak dotykały ich szykany i prześladowania. Zabraniano im wznoszenia świątyń, zmuszano do udziału w katolickich obrzędach. Zjawisko to nasiliło się po zawiązaniu akcentującej walkę z innowiercami konfederacji barskiej (1768 -1772). Jej zbrojne formacje terroryzowały min. osiedla protestantów. Z punktu widzenia króla Prus, borykającego się z widmem braku ludzi do zasiedlania wydartych rzece terenów, była to okazja do ich sprowadzenia. Terror konfederatów mógł nie trwać długo i trzeba było szybko korzystać ze sprzyjających okoliczności powiększenia liczby ludności swego kraju kosztem Polski. Należało korzystać także z okazji, że Polsce brakowało silnej armii, mogącej przeciwstawić się bezkarnemu grasowaniu po jej terytorium obcych wojsk. Stąd na pograniczu polsko – niemieckim dochodziło do najazdów pruskiej konnicy terroryzującej polską szlachtę pod pretekstem nieprzestrzegania przez nią umów zawartych przed laty z niemieckimi kolonistami. Wojska te proponowały prześladowanym, lub potencjalnie narażonym na prześladowania, eskortę podczas opuszczania granic Polski. Pod wpływem rzeczywistych zagrożeń i sianej przez siły króla Prus propagandy wielu się na to zdecydowało. W ten sposób, nim przystąpiono do osuszania nadwarciańskich bagien, Fryderyk „pozyskał” osadników (na dodatek o niemieckich korzeniach) – kluczowe ogniwo w łańcuchu zależności całego przedsięwzięcia. Należało jednak szybko przygotować im przestrzeń życiową. Te wydarzenia mogły mieć wpływ na decyzję króla o kolejności prac umożliwiającej szybkie osiedlanie ludzi, stawiając jakość całego projektu na drugim planie.

Na terenie Błot Warciańskich pierwszy odcinek wału powstał w 1767 roku. Za czas zakończenia zadania przyjęto uznawać lata 1787 – 1788, kiedy kanałem (Kanał Fryderyka Wilhelma) skierowano wody Warty do Odry. Wiedzieć jednak należy, że wiele działań na rzecz sprawnego gospodarowania na Błotach podejmowano wielokrotnie w latach późniejszych. Także dziś wciąż trwają prace dążące do osiągnięcia celu wytyczonego przed stuleciami. Reasumując, zakres prac w czasie i przestrzeni objął:

– obwałowanie Warty od północy w latach 1767 – 1787;
– wybudowanie na terenach oddzielonych od wpływu wód rzeki (tzw. tereny zawala) sieci rowów i kanałów odwadniających (choć niektóre założenia przewidywały wykorzystanie sieci także do nawodnienia w czasie suszy);
– wykopaniu w latach osiemdziesiątych XVIII w. kilkunastokilometrowego kanału zwanego Kanałem Fryderyka Wilhelma, stanowiącego do dziś ujściowy odcinek rzeki;
– zatarasowaniu starego ujścia rzeki znajdującego się w okolicach dzisiejszej Bramy Chyżańskiej w Twierdzy Kostrzyn;
– usypaniu lewobrzeżnego wału Warty między Słońskiem a Kostrzynem w latach 1828 -1832;
– doprowadzeniu w roku 1842 wału lewobrzeżnego do Słońska i połączeniu go z wałem rzeki Postomii;
– wybudowaniu na początku XX w. szeregu pompowni odwadniających tereny zawala, czyli obszarów gdzie spływ grawitacyjny nie zawsze jest możliwy.

Inspekcja Fryderyka II u swego nadzorcy – F.B. Brenckenhoffa. Po prawej stronie ryciny przedstawiono warunki pracy podczas kopania kanału. (wg drzeworytu Ludwika Burgers Zeichnung z drugiej połowy XIX wieku).


Pierwsze, osiemnastowieczne prace, wykonywane były w prymitywnych i niezwykle trudnych warunkach. Bywało, że świeżo usypane wały – efekt wielotygodniowej pracy – były zmywane przez wezbrane wody rzeki. Ludzie pracowali drewnianymi łopatami stojąc po pas w wodzie. Wydobyty materiał z dna wywożono drewnianymi taczkami po śliskim i grząskim błocie. Dodatkową udręką były wszechobecne komary. Do prac werbowani byli różni ludzie. Najczęściej byli to najemni robotnicy, wojsko oraz jeńcy wojenni i więźniowie .Ponieważ zakres prac melioracyjnych dolnej Warty był ogromny wieść o nim intrygowała ówczesnych władców Europy. Oto jak relacjonuje zastane w 1785 r. prace Friedrich Buchwald, wysłannik Królestwa Danii:

„ ….Po drodze (płynąc od Kostrzyna w górę Warty – przyp. red.) niewiele widziałem ponieważ płynęliśmy pomiędzy zaroślami olch i ciernistych krzewów. Widoczność była ograniczona do zaledwie dziesięciu kroków. (…) Linia przyszłego wału wiodła w tym punkcie przez zarośla, liczne rynny i odnogi. Były tam miejsca gdzie człowiek nie mógł stanąć, nie mówiąc o wykonywaniu jakiejkolwiek pracy. (…) Najpierw sypano między rzeką a właściwym wałem groblę prowizoryczną, tzw. „straconą groblę” w celu przegrodzenia licznych odnóg rzeki. Usypywano je ze szlamu wydobywanego wielkimi łopatami z wody. Ponieważ ludzie pracowali tu często zanurzeni do pasa w wodzie ze względów zdrowotnych prace te mogły być wykonywane tylko w najcieplejsze dni lata. Zarówno materiał jak i sposób wykonywania prowizorycznych grobli powodowały, że nawet średni wiatr mógł w ciągu godziny zniweczyć pracę wielu dni, a nawet tygodni. Właściwy wał budowano według tych samych zasad. Na szczęście na bagnach znajdowały się gdzieniegdzie piaszczyste i gliniane wydmy. Tam gdzie ich nie było wyciągano z wody szlam, osuszano go i mieszano z inną ziemią. Wały ziemne umacniano faszyną. (…) Wyłonione z wody bagna przedstawiały widok odrażający, o wiele gorszy niż bagna w stanie naturalnym. W pierwszym roku nie rośnie tu nawet trawa. Gdzieniegdzie tylko na wzniesieniach widać kępy olch. Bagno między nimi jest czarne i miękkie, a gdy się na nie wejdzie lub nakłuje laską, okropnie cuchnie. Próbowałem na nie wejść, ale było to trudne. Mogłem przeskakiwać tylko z kępy na kępę. Musiałem jednak uważać, gdyż wokół kłębiły się ogromne ilości jadowitych węży. (…) Pracę rozpoczęto równocześnie po obu stronach rzeki (jednego z ramion delty Warty – przyp. red.) układając faszynę, umacniając palami oraz przysypując ziemią. W ten sposób przesuwając się do środka rzeki zwężano jej nurt aż obie groble zetknęły się ze sobą i zatamowały nurt wody. Gdy obie groble zbliżały się do siebie nurt był coraz intensywniejszy, co utrudniało pracę, której nie można było przerwać. Pracowano więc dzień i noc, przy użyciu takiej ilości robotników, aby tylko nie przeszkadzali sobie w pracy. Wzrastającej sile wody należało przeciwstawić coraz mocniejsze groble, aż wreszcie ujarzmiona rzeka musiała przyjąć inny bieg….” Niniejsza relacja stanowi fragment obszerniejszego artykułu opublikowanego w roku 1786 w zbiorze pod tytułem „Oekonomische und Statistische reise durch Meklemburg Pommern, Brandenburg und Holstein”.

W czasie gdy nad Wartą trwały prace przy sypaniu wałów i prostowaniu koryta, Polska przeżywała swój upadek – pierwszy rozbiór. Po zagarnięciu przez Fryderyka II Prus Królewskich cała Noteć znalazła się w jego władaniu. Król zlecił natychmiast Brenkenhoffowi, kierownikowi prac nad Wartą, aby równocześnie na nowo przyłączonych ziemiach zajął się budową Kanału Bydgoskiego. Kanał ów połączył Wisłę z Odrą. Gdy w roku 1774 prace przy sypaniu wału nad Wartą dotarły w rejon Świerkocina Kanał Bydgoski po dwóch latach budowy został oddany do użytku. Jego uruchomienie podniosło rangę Warty jako drogi wodnej. Dalszy jej awans nastąpił po roku 1839, kiedy oddano do użytku Kanał Augustowski łączący dorzecza Wisły i Niemna. Dalsze prace przy regulacji koryta rzeki były prowadzone w XIX i XX wieku. Od roku 1873 Wartę uznano w pełni za drogę wodną. Pływały tędy liczne barki przewożące drewno, węgiel, kamień, piasek, żwir i inne towary. W połowie XIX wieku pod mostem w Kostrzynie przepływało średnio do 20 statków dziennie. Latem więcej, zimą mniej lub wcale. Gdy rzekę skuwał lód statki rzeczne zabezpieczano w portach zimowych, mieszczących się min. w Gorzowie i Kostrzynie. Tendencja rozwojowa trwała do lat pierwszej wojny światowej. Następnie w jej wyniku Polska odzyskała niepodległość i Niemcy straciły kontrolę nad Notecią i Wartą. W Polsce Ludowej żegluga na Warcie była kontynuowana w skali zmniejszonej. Osłabienie ruchu wynikało ze zmiany granic obu państw, z podziału Europy na dwa przeciwstawne politycznie obozy oraz z różnicy poziomu rozwoju gospodarczego. Następny spadek roli Warty jako drogi wodnej miał miejsce po zmianach ustrojowych w 1989 roku, kiedy gospodarka rynkowa, kalkulując ponoszone koszty, postawiła na transport lądowy.

Wał przeciwpowodziowy wzniesiony w końcu XVIII wieku do dziś stanowi zaporę dla wód zalewowych Warty. Okolice Witnicy.


W wyniku wzniesienia wałów przeciwpowodziowych oddzielono od wpływu zalewowych wód Warty teren o powierzchni ponad 30 tysięcy hektarów. Już XVIII – wieczni inżynierowie wiedzieli, że całkowita eliminacja powierzchni terenów zalewowych będzie niosła zagrożenie przerywania obwałowań, niezależnie od ich wysokości. Woda bowiem musi się gdzieś pomieścić a wąski kanał pomiędzy dwoma wałami równolegle biegnącymi brzegami rzeki nie dysponuje wystarczającą objętością. Zapewnienie bezpiecznego miejsca dla nadmiaru wód zapewnić miał utworzony w latach 1828 – 1832 tzw. Kostrzyński Zbiornik Retencyjny. Jego rolą było (i jest do dziś) gromadzenie wezbranych wód Warty i Odry, rozlewających się wcześniej na całym obszarze przybrzeżnych mokradeł obu rzek. Utworzono go oddalając przebieg południowego wału przeciwpowodziowego od koryta Warty. Otacza on szerokim półkolem blisko 5100 ha terenu (fragmentu dawnej delty) pomiędzy Słońskiem a Kostrzynem pełniąc funkcję ogromnego naczynia na wodę. Skupienie ogromnych ilości wody na znacznie mniejszej powierzchni terenu doprowadziło do zdecydowanie silniejszych wahań jej poziomu. Zdarzają się wezbrania bądź spadki poziomu wody wynoszące nawet metr w ciągu doby, a w cyklu rocznym różnica jej poziomów może wynieść nawet cztery metry! Ponieważ opisane wyżej prace melioracyjne w minimalnym stopniu dotknęły rejonu Zbiornika, zachował on system hydrograficzny najbardziej zbliżony do naturalnego.
Także dziś ujarzmianie wydartych rzece terenów jest niezmiennie aktualne. Skomplikowany system urządzeń hydrotechnicznych: setki kilometrów rowów i kanałów, zastawki, wały i pompownie stanowią „żywy”, niezwykle ciekawy organizm. Stanowią ślady wypowiedzianej przed ponad dwustu laty „krucjaty” przeciw niesprzyjającym warunkom naturalnym. Łącznie tworzą zaś złożoną strukturę imponującego rozmiarami dzieła, którego poznanie może stać się wytrawną przygodą dla każdego podejmującego ów temat.

Kolonizacja Błot Warciańskich.

Kolonizacja i nazewnictwo osad na terenie „Błot Warciańskich” (materiał z przełomu XVIII/XIX wieku).


Na silnie uwodnionym terenie Błot Warciańskich pierwsze osady powstawały już na przełomie XVI/XVII w., a więc na długo przed wyżej opisanym skanalizowaniem i obwałowaniem Warty! Dziś trudno sobie wyobrazić warunki, z którymi zetknęli się ci pierwsi osadnicy. Nie było wówczas wału przeciwpowodziowego i wody Warty zalewały dno doliny – w tym często ich dobytek – na głębokość nawet 1,5 metra. Choć wznoszono tzw. wały letnie (niewysokie, chroniące uprawy i gospodarstwa podczas pomniejszych wezbrań rzeki) nie stanowiły one ochrony przed cyklicznie pojawiającą się „wielką wodą”. Doprawdy warunki te dowodzą niezłomności, wręcz charyzmy w podjęciu wyzwania gospodarowania na nadwarciańskich mokradłach. Z uwagi na szczególny charakter zasiedlanego terenu – okresowe podtapianie wodami Warty – kolonizacja miała szczególny charakter, wypracowany w kilku wcześniejszych przypadkach. Była to oparta na specjalnych zasadach gospodarczych i prawnych kolonizacja olęderska. Pojawienie się pierwszych „Olędrów” związane było z próbami osuszenia Żuław przez gdańszczan i zakon krzyżacki, którzy sprowadzili w tym celu mistrzów tej materii – Holendrów. Natomiast geneza szerszego olęderskiego ruchu osadniczego związana była z szesnastowiecznymi ruchami reformacyjnymi w zachodniej Europie i towarzyszącymi im prześladowaniami religijnymi. Doprowadziła ona do emigracji tysięcy protestantów (w tym licznego odłamu zwanego mennonittami) z terenów Fryzji i Północnych Niderlandów do krajów niemieckich. Stąd byli werbowani także przez agentów polskich feudałów do zakładania osad na mokradłach dolnej Wisły, następnie doliny Noteci itp. Według dotychczasowych badań w latach 1527/1547 do 1864 na obszarze I Rzeczypospolitej (następnie w trzech zaborach) powstało co najmniej 1700 osad olęderskich.

Studzionka – wieś wzniesiona w 1722 roku (45 lat przed obwałowaniem Warty!) przez sprowadzonych na ten cel pierwszych Olędrów w liczbie czterdziestu rodzin. Wieś do dziś zachowała swój niepowtarzalny „bagienny” charakter.


Ślady po kolonizacji olęderskiej widoczne są do dziś zarówno w architekturze wiejskiej, układach przestrzennych wsi, jak i w nazwach miejscowości (Holendry, Olędry, Olendry). Koloniści posiadali umiejętność melioracji i reprezentowali wysoką kulturę rolną. W późniejszym okresie (aż do poł. XIX w.) mianem olędrów określano osadników różnej narodowości (w tym Polaków i Niemców – często spolonizowanych i zgermanizowanych potomków etnicznych Olędrów), którzy korzystali z pewnych przywilejów wynikających z prawa stosowanego wobec fryzyjskich i niderlandzkich kolonistów (np. wolności osobistej, wieloletniej bądź wieczystej dzierżawy gruntów, możliwości przekazania gruntów spadkobiercom, uszanowania przekonań religijnych). Dlatego wyróżnikiem osadnictwa olęderskiego są kwestie prawne, a nie etniczne, zaś słowo olęder nie jest tożsame z osadnikiem holenderskim. Osady olęderskie stanowiły specyficzne wspólnoty. Jako że osadnicy byli ludźmi wolnymi to każda gmina miała prawo do swojego, osobnego i jak się okazywało rozbudowanego samorządu. Władzę administracyjną i sądowniczą w takiej gminie sprawowali wybierani co rok sołtysi i ławnicy. Osadnicy olęderscy byli czynszownikami, obowiązywała ich renta pieniężna jako obciążenie feudalne o wysokości uzależnionej od ilości gruntu. Na początku osadnicy zwykle byli zwalniani z tej daniny (tzw. wolnizna nawet do 7 lat). Co ciekawe, osady miały prawo do własnej pieczęci, a nawet godła. Pomimo gospodarowania na gruntach trudnych w uprawie sytuacja tych osadników była uprzywilejowana w porównaniu z chłopami pańszczyźnianymi. Wynikiem tych zależności właściciele gospodarstw olęderskich stanowili w swoich czasach zamożną grupę gospodarzy.

Przykład osady olęderskiej nieopodal przeciwpowodziowego wału.


Jak wspomniano w poprzednim podrozdziale: „Hydroinżynieria Dolnej Warty, czyli wielowiekowe ujarzmianie dzikich błot” akcję kolonizacyjną Błot Warciańskich przeprowadzano równolegle do ich osuszania. Zasiedlania w zasadzie trwały do roku 1782, ale po tej dacie powstało także wiele nowych osad. W sumie, po wydarciu rzece trzydziestu tysięcy hektarów zamieszkało na nich 15 tys. lu¬dzi w 10 nowych wsiach i 37 koloniach. Osadnicy pochodzili w znacznej części z Polski. Poza protestantami – wspomnianymi ofiarami prześladowań rozwijającej się wówczas w Polsce kontrreformacji – część osadników to ludzie zachęceni wizją lepszego życia. Biedniejsi, czyli robotnicy pracujący na folwarkach, przy sypaniu wałów, kopaniu rowów melioracyjnych czy wydobywaniu torfu, dostawali mieszkania w dwurodzinnych domkach z pięciomorgowym polem. Zamożniejsi, którzy przybyli tu z kapitałem oraz własnym inwentarzem, otrzymywali gospodarstwa 30 – 40 morgowe. Ci musieli sobie sami budować domy i zagrody, otrzymując drewno do budowy domów, zwolnienie z podatków na kilka lat i zwolnienie z obowiązku służby wojskowej. Mieli zagwarantowaną wolność wyznania, posiadanie szkoły dla swych dzieci i wolność osobistą. Swobody te powodowały że osady olęderskie stanowiły swego rodzaju enklawę prawną i religijną, bowiem w okolicznych wsiach ze średniowiecznym rodowodem nadal panowało poddaństwo i wspomniany obowiązek odrabiania pańszczyzny.
Do obowiązków mieszkańców osad na Błotach należało utrzymanie właściwego stanu technicznego wałów przeciwpowodziowych i innych elementów urządzeń melioracyjnych. Zmagania te kontynuowali ich potomkowie do czasu wielkiej katastrofy humanitarnej – drugiej wojny światowej, której konsekwencją był dramat wypędzeń i wysiedleń dotychczasowych mieszkańców. Po nich przybyli kolejni koloniści, zwani pionierami polskiego osadnictwa. Ci pochodzili z terenów o innej glebie i innych rodzajach technik rolniczych. Brakowało im doświadczenia w gospodarowaniu na ziemiach podmokłych i długo się uczyli trudnej sztuki radzenia sobie z nadmiarem wód. Wielu nie sprostało zadaniom i opuszczało nadwarciańskie osady.

Odcięcie dna doliny Warty od wód zalewowych pozwoliło człowiekowi na wykarczowanie nieprzebytych dotąd lasów bagiennych i założenie osad, łąk i pól.


Wsie z okresu fryderycjańskiego to popularne w Europie Środkowej ulicówki oraz rzędówki. W przypadku ulicówki droga przebiegała szczytem wału lub grobli, po obu stronach drogi znajdowały się kanały. Do gospodarstw dostawano się poprzez małe mostki usytuowane nad kanałem. Z kolei w przypadku rzędówki gospodarstwa nie były budowane przy drodze, lecz na środku posiadanych gruntów. Do gospodarstwa – w tym przypadku – prowadziła droga wewnętrzna. Niekiedy luźne i przestrzenne osady złożone były z kilku, czasem tylko jednej zagrody. Obejście składało się zazwyczaj z budynku mieszkalnego, stodoły i budynku inwentarskiego. Domy mieszkalne miały konstrukcję ryglową i ściany wypełnione gliną. Gospodarstwa były otoczone płotem. Przed budynkami mieszkalnymi zakładano ogródki kwiatowe. Wzdłuż dróg sadzono lipy i kasztanowce. Wiele gospodarstw zachowało do dziś swój pierwotny układ. Zakończenie prac przy sypaniu wałów stworzyło możliwości utworzenia na ich koronach (grzbietach) jeszcze innych, osobliwych osad. Zakładano je na terpach (sztucznych wzniesieniach) „przyklejonych” do wałów. Utworzono je na prawym brzegu Warty pomiędzy promem w Kłopotowie a Warnikami. Dwie takie zagrody funkcjonowały w osadzie Schnelle Warthe (dzisiejsze „Prądy”). Dziś po osadzie prawie nie ma śladu, natomiast przetrwała jej polska nazwa. W połowie XIX wieku funkcjonował tu dom strażnika wałowego (niem. Wallmeisterheim). Mieszkający w nim mistrz wałowy miał obowiązek dokonywania systematycznych pomiarów poziomu stanu wód Warty i dbać o stan techniczny wałów. Podobnie wzniesiony na terpie dom mistrza wałowego znajduje się na wale lewobrzeżnym pod Kołczynem i dwa następne na wale prawobrzeżnym: w rejonie górnego biegu Kołomętu oraz przy moście w Świerkocinie. Kilka kolonii na wale, zlokalizowanych pomiędzy Prądami a Warnikami należało do joannitów słońskich. Płynąca Kanałem Fryderyka Warta przecięła bowiem część dóbr zakonnych. Osady tam ulokowane nosiły nazwy: Schwarzsee (powojenna polska nazwa to „Niwka”), Yorkstown (Ledargowo), Ulrika (Niemścin), Neu York (Sążnica) i Charlestown. Osada Schwarzsee założona została przez karczmarza, który przy istniejącej tu przeprawie promowej prowadził gospodę. Na jakich zasadach stymulowano tutaj osadnictwo? Na przykład założyciel Ledargowa podpisał w roku 1782 kontrakt z zakonem na dzierżawę 400 mórg mokradeł, który określał otrzymanie wsparcia z królewskiej kasy w zamian za zobowiązanie się do osadzenia na własny koszt sześciu rodzin z zagranicy, wybudowanie im domów i przekazanie takiej powierzchni ziemi aby mogły same się utrzymać. Otoczenie wymienionych osad wyróżnia się charakterystycznym, wyjątkowo płaskim, poprzecinanym miedzami wierzb i kanałów krajobrazem. Zarówno te, jak i wcześniej opisane cechy sprawiają, iż osuszone mokradła Warty posiadają specyficzny tylko dla siebie urok.


Krajobraz funkcjonalny odwodnionych terenów.

Skanalizowanie i obwałowanie dolnej Warty oraz odwodnienie wydartych rzece terenów zmieniły istotnie okoliczny krajobraz, wprowadzając weń zupełnie nowe elementy. Dawniej funkcjonował naturalny podział dwudzielny na łęgi prawo i lewobrzeżne. Po obwałowaniu Warty pojawił się podział trójdzielny. Wyłoniło się międzywale. Obejmuje ono koryto rzeki i tereny przybrzeżne Jego granice stanowią wały główne. Teren międzywala poddawany jest cyklicznym zalewom wezbranymi wodami rzeki. Po obu stronach międzywala, za wałami, pojawiły się zawala – tereny będące niegdyś także terenami zalewowymi, które wynikiem obwałowania zostały odcięte od wpływu wezbranych wód rzecznych. Zawale tworzy zamknięty system odwodniania, od którego zależna jest przydatność gospodarcza, także osadnictwo. Ze względu na rzędną terenu zawale po przerwaniu wałów narażone jest na niebezpieczeństwo powodzi. System odwadniania zawala oparty jest na funkcjonowaniu jego kanału głównego, przecinającego użytki rolne, biegnącego równolegle do rzeki, będącego odbiornikiem wód z kanałów mniejszych oraz rowów melioracyjnych.

Kanał Maszówek to główny odbiornik północnego zawala pomiędzy Kostrzynem a Świerkocinem. Doprowadza wody do pompowni „Warniki”.


Newralgicznym punktem systemu jest rozwiązanie problemu wyprowadzenia wód kanału głównego z zawala na międzywale, do nurtu rzeki. Spływ grawitacyjny jest niemożliwy kiedy w międzywalu poziom wody jest wyższy niż w kanale głównym, odprowadzającym wody zawala. Problem ten stanowił główną bolączkę pierwszych osadników, dziś rozwiązywany jest pracą pompowni, wrót wodnych, śluz wałowych, jazów, zastawek oraz dodatkowych obwałowań. W grupie wałów występują niskie, historycznie najstarsze, wały letnie oraz ograniczające Wartę po obu jej brzegach wały zimowe, zwane także wałami głównymi. Niewysokie wały letnie (niem. Sommer Wall) budowano na terenach zalewowych, z przeznaczeniem ochrony użytków rolnych przed zapiaszczaniem i żłobieniem przez nurt rzeki nowych koryt w czasie niskich czy średnich zalewów. Dobrze zachowane wały letnie spotkać można na południe od Dąbroszyna, między wsią a wałem głównym, oraz tworzący pierścień chroniący dawne łąki dworskie zwane niegdyś Gräfliche Rehnen, dziś Królewska Wyspa. Wały główne powstawały także poprzez podwyższanie wałów letnich, co miało miejsce między innymi w rejonie Świerkocina, Pyrzan i Dąbroszyna (gdzie nawet funkcjonuje spolszczona nazwa „Latowa /w domyśle Letnia/ Grobla”). W kilku miejscach występują wały wsteczne chroniące przed cofką ujścia kanałów głównych. Usypano je w dolnych biegach kanałów głównych zawala, np. Kanału Postomskiego, w górę od Słońska czy Kanału Czerwonego. Są tu jeszcze wały kanałowe, osobliwe nasypy, na koronach których poprowadzono koryto wodnego cieku. Przykład wału kanałowego znajduje się przy drodze z Witnicy do promu, w miejscu krzyżowania się tunelem z Kanałem Maszówek. Na terenie Błot Warciańskich funkcjonują liczne groble. Wały letnie, przez ich niewielką wysokość często trudno odróżnić od grobli. Zacieranie się granicy pomiędzy nimi wynika także z analogicznych funkcji jakie są im przypisane. Groble są tutaj przeważnie drogami umożliwiającymi komunikację pomiędzy wsiami i zagrodami oraz dojazd do łąk i pól. Na wypadek katastrofy powodzi stają się wałami letnimi chroniącymi użytki. Do osobliwości tutejszego krajobrazu zaliczyć należy jeszcze jeden rodzaj budowli ziemnych. Są nimi terpy, czyli usypane przez człowieka wyniesienia nad poziom podmokłych gruntów pod zagrody i inne budowle. Szczególnie imponują swymi rozmiarami terpy przeznaczone na cmentarze. Terpami są także rozszerzenia wałów w miejscu dawnych osad: min. Neu York, Urlika, Yorkstown. Aby zgłębić zagadnienia poruszone w rozdziale „Błotne tematy” warto sięgnąć po publikację Zbigniewa Czarnucha „Ujarzmianie rzeki – człowiek i woda w rejonie ujścia Warty”, monograficzne dzieło, stanowiące podstawowe źródło wiedzy niniejszego rozdziału.


PRZYRODA BŁOT WARCIAŃSKICH – WIELKA UCZTA ZMYSŁÓW.

Prace melioracyjne Doliny Dolnej Warty zapoczątkowane w XVIII wieku wprowadziły wiele zmian w środowisku przyrodniczym. Poza wykarczowaniem i przekształceniem terenu zalesionego w użytki rolne zmieniono istotnie warunki wodne. Przekształcenia te miały niewątpliwy wpływ na dzisiejszą wartość przyrodniczą Błot Warciańskich. W wyniku wybudowania wałów wzdłuż Warty ok. 30 tysięcy ha zostało odciętych od wpływu jej wód. Rozległe niegdyś tereny zalewowe w przeważającej części przestały istnieć. Przekształcono je w użytki rolne o stabilnych warunkach hydrologicznych gwarantujących bezpieczeństwo nowo powstałym osadom i uprawom ich mieszkańców. Odwodnienie gruntu odbywa się za pośrednictwem sieci rowów, kanałów i pompowni. Krajobraz zmeliorowanej doliny jest tak jak jego historia – bardzo specyficzny. Składa się głównie z rozległych, zdaje się bezkresnych, równinnych łąk, pastwisk, przecinanych rowami i kanałami oraz luźno rozrzuconych gospodarstw. Gdzieniegdzie natknąć się można na pozostałości po dawnej delcie – kręte starorzecza, zabagnione olsy i zarośla wierzbowe. Uszczuplenie powierzchni terenu przyjmującego wezbrane wody rzeczne wymagało zastosowania środka zamiennego – utworzenia zbiornika zdolnego zgromadzić wody rozlewające się wcześniej na znacznie rozleglejszych przestrzeniach. Pruscy inżynierowie rozwiązali ten problem tworząc na początku XIX wieku Kostrzyński Zbiornik Retencyjny. Na jego terenie różnica rocznych wahań poziomu wody może wynieść nawet 4 metry. Obszar między wałami i powierzchnia Zbiornika cechuje się zatem niezwykle dynamicznymi warunkami hydrologicznymi. Właśnie woda, a następnie rolnicze użytkowanie jego terenu odgrywają największą rolę w kształtowaniu siedlisk. W części zalewowej, poza okresem zalewu, krajobraz składa się z rozległych otwartych łąk, poprzecinanych starorzeczami, urozmaiconych niewielkimi akwenami, kępami drzew i krzewów. Warunki te bardzo sprzyjają ptakom błotnym i wodnym.


Na przeszło 5 tys. ha nie przekształcono sieci hydrograficznej. Dzięki temu zachował się naturalny fragment dawnej delty Warty. Jako obszar najwyższej wartości przyrodniczej już w 70-tych latach XX wieku objęto go ochroną w postaci rezerwatu „Słońsk”.


Niegdyś rozległe tereny delty Warty porastał las łęgowy. Po ich wykarczowaniu powstały łąki i pastwiska. Roślinność reprezentowana jest obecnie głównie przez zbiorowiska szuwarowo-oczeretowe oraz ziołoroślowo-łąkowe. Wśród roślin chronionych spotkać tu można między innymi storczyka krwistego, grzybienie białe, grążela żółtego czy starca bagiennego. Charakter zalewowy Kostrzyńskiego Zbiornika Retencyjnego stwarza dogodne warunki do rozrodu, żerowania i zimowania wielu gatunkom ryb. Jak ważny dla ichtiofauny jest to obszar niech odda fakt, iż na odbycie tarła przybywają tu ryby z ujściowego odcinka Warty a nawet Odry. Cieki te wszak zostały dalece przekształcone przez człowieka i brakuje im dogodnych siedlisk do odbycia tarła przez najliczniejszą grupę ryb fitofilnych, czyli wymagających szybko nagrzewających się wód i podłoża roślinnego. W składzie gatunkowym ujściowego odcinka Warty, środkowego biegu Odry i Dolnej Postomii ilością dominują leszcze, jazie, szczupaki, liny i płocie. Poza tarliskiem ryby wykorzystują wody zalewowe jako bogatą bazę żerową oraz głębsze miejsca Warty i Postomii jako zimowisko. Wśród wielu występujących tu gatunków ryb spotkać można kilka chronionych, należą do nich: różanka, piskorz, śliz i koza. Poprawiająca się jakość wód Warty umożliwiła także powrót do jej mniejszych dopływów ryb z rodziny łososiowatych, tj. łososia szlachetnego i troci wędrownej.

Płytkie wody wykorzystują jako tarlisko. Na zdjęciu szczupak.


Nadrzeczne szuwary są miejscem życia zaskrońca, zwanego także wężem wodnym.


Zróżnicowane podmokłe siedliska są wyjątkowo atrakcyjnym środowiskiem do życia dla wielu przedstawicieli świata płazów. Głośne żabie koncerty dochodzące z wiosennych rozlewisk świadczą o wysokiej liczebności tej grupy zwierząt. Mogłyby stać się jednym z symboli Błot, są bowiem dobrze słyszane niemal na ich całym obszarze. Najliczniej występuje tu żaba śmieszka i żaba wodna. Pozostałe, mniej liczne płazy, to: żaba moczarowa, żaba trawna, kumak nizinny, grzebiuszka ziemna, paskówka, ropucha szara, ropucha zielona. Sucholubne z reguły gady reprezentowane są przez licznego – bo wodnego – węża zaskrońca i mniej liczną – bo sucholubną – jaszczurkę zwinkę. Ssaki regionu reprezentowane są przez blisko czterdzieści gatunków. Oprócz rodzimych bobrów, wydr, borsuków, łasic, gronostajów, kun domowych, kun leśnych, tchórzy, lisów, saren, jeleni i dzików spotykane są także niestety gatunki obce, których ojczyzna leży tysiące kilometrów stąd. Należy do nich norka amerykańska, jenot i szop pracz. Wszystkie dostały się tu za pośrednictwem człowieka a jako element nieznany lokalnej przyrodzie stanowią dlań zagrożenie trudne do oszacowania. Ciekawym jest fakt, iż ograniczenie antropopresji na terenach chronionych owocuje obecnie u kilku gatunków, głównie u saren i dzików, zmniejszeniem dystansu ucieczki.

Bóbr przy żeremiu.


Samiec sarny na wysepce wśród mokradeł.


Specyfika hydrologiczna oraz użytkowanie terenu zdecydowało, że nadwarciańskie rozlewiska pełnią bardzo istotną rolę dla ptaków wędrownych, zimujących, lęgowych oraz odbywających pierzenie. Ze wszystkich zwierząt właśnie ta grupa – ptaki – stanowi ich największy walor przyrodniczy. Zalewowy charakter znacznych powierzchni doliny przyujściowej Warty oraz rozległe przestrzenie pól i łąk dla wielu gatunków stanowią atrakcyjne, komplementarnie uzupełniające się siedliska, które w większości krajów europejskich zmeliorowano i osuszono. W przypadku kilku gatunków rozlewiska te stanowią miejsce życia dla znacznej części krajowej populacji. W efekcie tych zależności na rozlewiskach dolnej Warty stwierdzono obecność ponad 250 gatunków ptaków, z czego ponad 170 to gatunki lęgowe. Corocznie gniazdują tu m.in. siewkowce (krwawodziób, rycyk, kszyk, sieweczka rzeczna, czajka, ostrygojad), mewy (pospolita, śmieszka, srebrzysta oraz w niektórych latach mewa mała i czarnogłowa), rybitwy (rzeczna, białoczelna, czarna, białowąsa i białoskrzydła), chruściele (derkacz, wodnik, zielonka, kropiatka, łyska i kokoszka wodna), kaczki (krzyżówka, cyranka, cyraneczka, krakwa, płaskonos, gągoł, czernica, głowienka), perkozy (zausznik, dwuczuby, rdzawoszyi i perkozek). Dzięki różnorodności gatunkowej i stosunkowo dużego zagęszczenia ptaków obszar Błot to wybitnie korzystne miejsce do prowadzenia obserwacji wielu intrygujących spektakli związanych z życiem ptaków. Wczesną wiosną, w marcu i w pierwszej połowie kwietnia, zatrzymujące się w drodze na lęgowiska kaczki zachwycają różnorodnością gatunkową i najbarwniejszą ze swych szat – upierzeniem godowym. Wczesnowiosenne rozlewiska stają się przez krótki czas barwną, falującą i hałaśliwą, żywą paletą barw. W tym czasie jest to jedno z nielicznych miejsc w kraju, gdzie niemal nie ruszając się z miejsca można podziwiać nawet trzynaście gatunków kaczek. Na przelotach, wiosenne, płytkie rozlewiska wabią rożeńce, świstuny, krzyżówki, krakwy, cyranki, płaskonosy, cyraneczki i ohary. Natomiast na głębszej wodzie można ujrzeć kontrastowo ubarwione gągoły, czernice, głowienki oraz tracze: bielaczka i nurogęś. Czasem, choć nie co roku, pojawia się kolejna „kacza perełka” – hełmiatka, piękna kaczka o dużej rdzawej głowie. Jest to zatem doskonały czas i miejsce do obserwacji tej barwnej grupy ptaków. Na otwartej wodzie kaczkom towarzyszą tysięczne stada gęsi: głównie zbożowych i białoczelnych. W przeciwieństwie do okresu jesiennego, kiedy ich liczne stada niechętnie odlatują dalej na zimowiska w zachodniej Europie, teraz goszczą tylko kilka – kilkanaście dni, spiesząc dalej, na lęgi, do północno – wschodniej Europy i Azji. Gdy północne gęsi ciągną na lęgowiska, gniazdujące w Polsce gęgawy zachowują się zupełnie inaczej. Spacerują i żerują na trawiastych łąkach w parach, względnie trójkami – wszak jest to w ich życiu czas zalotów. W nieco innej scenerii, związanej z podtopionymi łąkami, zachodzi kolejne imponujące swą skalą zjawisko – wiosenny przelot siewkowców. Tylko wtedy można ujrzeć tysięczne stada czajek i siewek złotych, pięknie wybarwione brodźce śniade, krwawodzioby, łęczaki i inne gatunki. Pierwsze dni wiosny w świecie ptaków to czas wyczuwalnego napięcia związanego z zajmowaniem dogodnych miejsc lęgowych, od pośpiechu zależy ich jakość, ta wpływa zaś na sukces lęgowy.

Tokujące gągoły.


Tokujące ohary.


Po przybyciu na miejsca lęgowe ptaki różnymi sposobami obwieszczają swoją obecność. Zależnie od zwyczajów danego gatunku rozmaicie tokują: tańczą, krzyczą, walczą bądź śpiewają. Niektóre bronią rewirów, w których budują gniazda, inne przeciwnie – poszukują innych par, by założyć kolonię lęgową. Czasem kolonie obejmują setki gniazd, niekoniecznie należących do jednego gatunku. Ta aktywność jest często tak barwna i zróżnicowana, że należy do najciekawszych widowisk spotykanych w świecie przyrody. Niechybnie zaliczyć doń należy zjawisko tokowania batalionów. Pierwsze stadka pojawiają się w tych stronach zwykle z końcem kwietnia. Najczęściej ptaki zajmują wysepki wśród podtopionych łąk. W tej scenerii odbywa się jedyny w swoim rodzaju spektakl, mający wiele wspólnego z teatrem. Aktorzy – samce batalionów, doskonale znający swoje role, odziewają się w specyficzne i różnorodnie ubarwione upierzenie. Ponadto szaty samców różnią się między sobą do tego stopnia, iż nie spotkano dwóch identycznie ubarwionych osobników. Tokowisko zamienia się zatem w różnobarwny korowód, gdzie aktorzy z zaangażowaniem i żywiołowością symulują walkę tańcząc, podskakując, biegając w kółko i zamierając w bezruchu. Wszystko po to, by zdobyć partnerkę. Na szczęście, jak na teatr przystało, z całego zamieszania wszyscy uchodzą cało. Spektakl trwa kilkanaście dni, po czym niemal wszystkie ptaki odlatują dalej na północny wschód, tam bowiem leży ich główny areał lęgowy.

Tokujące bataliony.


Samiec bataliona w pełnym, godowym upierzeniu.


Nie mniej interesująca jest obserwacja innych perełek przyrody tych stron – rybitw. Teren Błot Warciańskich to miejsce lęgowe pięciu ich gatunków: rzecznej, białoczelnej, białowąsej, czarnej i białoskrzydłej. Wszystkie cechuje niezwykła gracja, z jaką poruszają się w powietrzu. Rybitwy rzeczne i białoczelne związane są ze środowiskiem otwartego lustra wody, gdzie polują. Potrzebują także twardego żwirowego podłoża, do założenia gniazd. Lot i łowy tych rybitw to powietrzny balet – upatrzywszy odpowiednich rozmiarów rybkę spadają nań z impetem zanurzając się pod wodę. Nieco odmiennie polują i gniazdują pozostałe gatunki rybitw: czarna, białoskrzydła i białowąsa. Obserwacja tych ptaków to prawdziwa uczta zmysłów. Ich upierzenie składa się tylko z dwóch kontrastowych kolorów – białego i czarnego, występujących w zmiennym natężeniu i odcieniach zależnie od gatunku. Wszystkie gniazdują w niewielkich koloniach na pływających platformach zbudowanych z roślinności nawodnej. Rybitwy czarne polują z niezwykłą gracją, lecąc nisko nad wodą i delikatnie muskając jej powierzchnię. Wyławiają w ten sposób niewielkie rybki, najczęściej kilkucentymetrowe szczupaczki. Rybitwy białoskrzydłe zachwycają kolorem upierzenia – styka się w nim śnieżna biel z głęboką czernią. Widowiskiem są też łowy tego gatunku. Ptaki zawisają niczym kolibry nad roślinnością nadwodną i precyzyjnie zdejmują zeń owady. Zdarza się czasem możliwość obserwacji wszystkich wymienionych gatunków rybitw polujących na tych samych bądź sąsiadujących łowiskach. A to już jest prawdziwa uczta dla każdego wrażliwego na piękno obserwatora, niekoniecznie przyrodnika.

Zaloty rybitw białoczelnych.


Łowy rybitwy białoskrzydłej.


Wiosenne Błota Warciańskie to także jedno z najdogodniejszych miejsc obserwacji perkozów. Jest to barwna grupa ptaków wodnych o ciekawych zachowaniach godowych. Perkoz rdzawoszyi na przykład wydaje charakterystyczne dźwięki podczas rytuału godowego przypominające głos prosiaka. Perkoz zausznik zaś w szacie godowej jest niesamowicie ubarwiony, posiada rubinowoczerwone oczy i pęk złotych piór tuż za nimi. Dla zausznika, rzadkiego gatunku w naszym kraju, teren ten stanowi jedno z najważniejszych lęgowisk. Jest tutaj stosunkowo łatwy do zaobserwowania. Najliczniejszy w Polsce, choć na Błotach w mniejszości – perkoz dwuczuby – zwraca uwagę swym osobliwym tańcem godowym polegającym na równoczesnych ukłonach i potrząsaniach głową obojga partnerów. Wyraźnie widoczne są wówczas dwa czuby utworzone z pęków piór, od cechy tej utworzono nazwę gatunkową. Do lęgów przystępuje tutaj także perkozek najmniejszy i najruchliwszy przedstawiciel tej grupy ptaków.

Perkoz rdzawoszyi budujący platformę lęgową.


Perkoz zausznik.


Pod koniec okresu lęgowego, dla niektórych gatunków ptaków wodnych rozlewiska przyujściowej Warty stanowią atrakcyjne miejsce do odbycia procesu wymiany piór zwanego pierzeniem. W tym celu przybywa tu do kilkunastu tysięcy ptaków, głównie kaczek (krzyżówek, cyraneczek, cyranek, krakw, płaskonosów), gęgaw, łabędzi, łysek i żurawi. Istotą tego procesu jest wymiana zużytych lotek – piór odpowiedzialnych za lot – na nowe, sprawniejsze technicznie. Jest to pewnego rodzaju przygotowanie się ptaka do następującego wkrótce wyzwania – wędrówki na zimowiska. Gatunki przechodzące pierzenie synchroniczne, polegające na jednoczesnej wymianie wszystkich lotek, przechodzą wówczas bardzo trudny okres niezdolności do lotu. Stan ten utrzymuje się do czasu, gdy nowe pióra wyrosną do 2/3 normalnej długości. Zależnie od gatunku trwa to zwykle od trzech do pięciu tygodni. Na ten czas oczekiwania siedliskowe pierzących się ptaków stają się bardzo wymagające: obfite i bezpieczne żerowiska w bliskim sąsiedztwie miejsc umożliwiających schronienie. Takie warunki występują na terenach zalewowych dolnej Warty. W okresie pierzenia, choć ptaków może być wiele, zwykle bardzo trudno je dostrzec. Jest to związane z większą niż zwykle potrzebą ukrywania się przed zagrożeniami. Świadectwem obecności ptaków są wówczas licznie napotykane pióra.

Chruściele prowadzą bardzo skryty tryb życia. Ich obserwacja należy do rzadkości. Na zdjęciu kropiatka.


Wodnik z potomstwem.


Migracje jesienne w życiu ptaków to wędrówki podjęte celem dotarcia na zimowisko. Niektóre osobniki rozpoczynają je bardzo wcześnie, już w lipcu, najczęściej po utracie lęgu, bądź w przypadku gdy nie odbyły lęgów wcale. Niektóre gatunki występują wtedy w największym zagęszczeniu. Są to głównie siewkowce: łęczaki, kuliki wielkie, kszyki i brodźce śniade, które niekoniecznie jeszcze śniadymi będą, znajdują się bowiem w trakcie zmiany upierzenia na spoczynkowe o popielatym zabarwieniu. Szatę spoczynkową przywdziewają także stosunkowo liczne wówczas bataliony, krwawodzioby, kwokacze i rycyki. Wielogatunkowe stada żerujących siewkowców stanowią bardzo wdzięczny widok nie tylko dla amatora ornitologii.

Sejmik bociani.


U schyłku lata wśród niektórych gatunków ptaków zachodzi zjawisko koncentracji przed grupowym odlotem na zimowisko. Dotyczy ono głównie bocianów białych, bocianów czarnych a przede wszystkim żurawi. Cały obszar Błot Warciańskich stwarza wyjątkowo dogodne warunki życia bocianom białym, zapewniając im miejsca do budowy gniazd oraz bardzo bogatą bazę żerową. Stąd jest to gatunek często spotykany w wielu okolicach. Pod koniec sierpnia dochodzi do bocianich zgrupowań zwanych sejmikami. Ptaki czynią to celem podjęcia wspólnej drogi na zimowisko. Bociany z naszych stron wędrują, pokonując ogromny dystans, wynoszący ok. 8 tysięcy kilometrów w jedną stronę. Są to jedne z najdłuższych wędrówek, jakie w ogóle podejmują duże ptaki. Wędrują stałymi trasami, omijając duże lustra wody, gdzie nie tworzą się prądy wstępujące – niezbędne do preferowanego przez bociany szybowcowego lotu statycznego. Przed odlotem na zimowisko gromadzą się także bociany czarne. Najczęściej spotkać można grupy składające się od kilku do kilkunastu osobników. Niekiedy ich liczba może przekroczyć nawet 100 ptaków. Zarówno zgrupowanie bocianów białych jak i czarnych jest zjawiskiem silnie oddziaływującym swym urokiem, zwłaszcza, że zdarzają się sceny, kiedy na jednej polanie, wzdłuż kanału, po intensywnym żerowaniu zażywają sjesty obydwa gatunki w wyszukanym towarzystwie czapli białych. Niewątpliwie przebijające swym rozmiarem są zgrupowania żurawi, zwane zlotowiskami. Liczba tych ptaków może przekroczyć nawet pięć tysięcy osobników! Grupy żurawi wynoszące po kilkadziesiąt ptaków spotykane są już w lipcu. Są to ptaki młodociane oraz dojrzałe, które z różnych przyczyn nie zakładały gniazda bądź utraciły lęg i nie przystąpiły do drugiego. Z biegiem czasu dolatują następne aż poranny klangor żurawi staje się dominującym głosem przeszywającym poranną i wieczorną ciszę. Szczyt liczebności przypada na przełom września i października. Żurawie nocują na płytkich rozlewiskach w grupach wynoszących od kilkunastu do kilkuset osobników. Wybór noclegowiska jest bardzo staranny i zanim ptaki podejmą decyzję o jego wyborze, potrafią odwiedzić, pomimo ciemności, kilka miejsc. O świcie podejmują wędrówkę na żerowiska – najczęściej na pola uprawne, położone w odległości kilku kilometrów od noclegowisk. Od lat stałym żerowiskiem skupiającym kilkaset żurawi są rozległe pola w okolicach Górzycy. Nieco mniejsze, rozproszone grupy, można spotkać na polach położonych na północny wschód od Słońska. Wieczorem żurawie podejmują wędrówkę powrotną ciągnąc w kluczach na noclegowiska. Szczególnie godne polecenia jest obserwacja porannego wylotu żurawi, kiedy na tle różowych odcieni nieba przesuwają się nieprzeliczone klucze tych majestatycznych ptaków.

Powyższe fotografie powstały przy użyciu sprzętu marki Nikon, przy technicznym wsparciu jego przedstawiciela: Nikon Polska sp. z.o.o.
zdowSECTIONS